TARCZYCA. Twoja kapryśna królewna
Staram się otaczać moje ciało troską i zrozumieniem - akceptować jego gorsze dni, opiekować się nim, kiedy tego potrzebuje i celebrować dobre chwile. Żyjemy sobie w symbiozie (w końcu zamieszkujemy to samo miejsce, wypadałoby więc umieć się dogadać).
Jest jednak jedna część, z którą nie potrafię dojść do ładu (noo, jak policzę pamiętający zeszłą zimę i wszystkie zjedzone wtedy ciasteczka tłuszcz na brzuchu, to jednak będę dwie części ciała, a nie jedna). Ona zatruwa mi życie, a ja ją faszeruję lekami.
Tarczyca*