ŚLEDZIONA. Twoja wewnętrzna bibliotekarka
Uważam, że nasze ciała są fascynujące, piękne, uwielbiam się o nich uczyć, a jeszcze bardziej uwielbiam o nich pisać. Kocham je ilustrować, doceniam ich złożoność i niezliczone funkcje.
Ale jest jeszcze ona. Nieciekawa. Nudna. Nieinteresująca. Skromna, szara, cicha, niewidoczna. Nawet w sam środek jej nazwy jest wpisane gigantyczne ziewnięcie:
Śledziooooooooooooona (poważnie ziewnęłam pisząc to).
Lubię bardzo ilustrować żebra, kręgi, a jak czaszkę kocham! Mięśnie, skomplikowane labirynty nerwów, ślinianki. Potrafię nawet utrzymać względne zainteresowanie tematem przy jelitach i dwunastnicy (chociaż ta ostatnia to już dla mnie spore wyzwanie). Ale śledziona? O...