PODWZGÓRZE. 4 gramy, które zmieniają wszystko
Ostatnio mój nadaktywny dwulatek znalazł w jednej z tatowych szuflad woreczek pełny małych, ostro zakończonych śrubek. Tata Pawelec właśnie z umiarkowanie ukrywaną wyższością w głosie poinformował mnie, że profesjonalnie te śrubki nazywają się wkręty.
Zanim się zorientowałam, młody już biegał po domu z woreczkiem maleńkich, ostrych wkrętów. Tańczył, układał klocki, czytał ulubioną książkę o dinozaurach i na najlżejszą sugestię, żeby te skarby oddać prawowitemu właścicielowi, wykazywał daleko idące rozdrażnienie, którego potęgę zrozumie tylko rodzic, który na pewnym etapie życia miał do czynienia z dwulatkiem.
Ale dlaczego piszę Ci...